środa, 18 lutego 2015

Part 1

Jak ja nie lubię zmian...
Od zawsze wszystkie zmiany mnie denerwowały i denerwować będą. Nie lubię ich od zmian w kolorze paznokci do zmiany w kolorze ścian w największym pokoju w domu. A ostatni dzień wakacji zmienił moje życie na zawsze.
Zacznijmy od tego, że jestem w końcu w 1 gimnazjum i musiałam iść zmienić szkołę. Dzisiaj jest już pierwszy dzień szkoły i właśnie zaraz mam się do tej szkoły udać. Lecz to nie jest jedyna poważna zmiana. Oczywiście moi rodzice musieli zmienić miejsce zamieszkania, przeprowadzili się parę kilometrów dalej w naszym wielkim mieście. Ten dom jest taki nowy i dziwny...
Jednak załatwił nam go Chris - przyjaciel rodziny od ponad dziesięciu lat, który znał mnie jak byłam czteroletnią dziewczynką. Od zawsze miał dużo pieniędzy i nie wiadomo skąd je brał.
Przez całą noc nie zmrużyłam oka, bo tak byłam wstrząśnięta tymi zmianami, że nie mogłam zasnąć. Do tego moje młodsze rodzeństwo - ośmioletnia Emily i siedmioletni Daniel - krzyczało całą noc.

Teraz stoję w piżamie, nawet jeszcze nie ubrana, mim że zbliża się już siódma.
Powoli podeszłam do mojej szafki z kosmetykami, całą w cieniach do powiek i lakierach do paznokci. Patrzyłam w lustro i powiedziałam:
"Wierzę w siebie, dam radę"
Po czym zeszłam na dół w miętowym sweterku i nowych jeansach. Na dole przy stole siedzieli mama i tata z Chrisem, który bardzo często nas odwiedza. Emily i Daniel wygłupiali się śmiejac i biegając koło stołu.
- Cześć mamo - przywitałam się z nią, po czym usiadłam do stołu.
- Cześć córeczko - odpowiedziała mi mama i łagodnie się uśmiechnęła.
- I właśnie dlatego uważam, że w nowych szkołach powinno się zatrudniać lepszych nauczycieli - kontynuował Chris swoją rozmowę z rodzicami - w tych czasach osoby bardzo się często denerwują i krzyczą na młodzież. Doświadczeni nauczyciele mają stalowe nerwy i są bardziej odporni na stres. Tak to w każdej szkole nowy uczeń dostaje prawie zawału.
Zamurowało mnie i nie mogłam zupełnie przełknąć kanapkę z ogórkiem.
Naprawdę się wystraszyłam.
- Och, już która godzina - oznajmiła mama patrząc na zegarek - idź już lepiej do szkoły, bo się spóźnisz.
Zestresowana wstałam od stołu i z plecakiem poszłam szybko w stronę drzwi.
- Uważaj na siebie, Katrin! - dodał mój tata, gdy wychodziłam.
Zamknęłam drzwi mieszkania i z niepewnością stanęłam w holu. A co jeśli czekają mnie tam niebezpieczeństwa?

Pół godziny później stałam już w tym strasznym miejscu. W szkole. Byłam przerażona. Obok mnie rozmawiali ludzie... ludzie, których nigdy nie znałam. Niedaleko znajdowali się nauczyciele... nauczyciele, o których istnieniu nie miałam pojęcia przez czternaście lat. Na ścianach wisiały obrazy... obrazy, które nigdy nie widziałam. Nawet nikt nie wie, jakie przerażenie wzbudził we mnie dzwonek na lekcje. Moje serce biło coraz mocniej, gdy wszyscy gromadzili się do klas. Weszłam ostatnia, nie wiadomo czemu, bo i tak to uciekanie od rzeczywistości nie miało sensu. W końcu usiadłam z dziewczyną o brązowych włosach podobnych do mnie. Wyglądała bardzo ładnie, miała na sobie niebieski sweter i piękną opaskę we włosach.
Jednak nie mogłam przyglądać się wszystkim w klasie, bo to by było nie na miejscu.
Niedługo potem do klasy weszła nauczycielka. Była to jakaś kobieta w okularach, ubrana w zieloną sukienkę, miała również krótkie blond włosy - wyglądała trochę za ostro. Widać było, że nie chce nawet bardziej z nami porozmawiać, trochę nas poznać i, że przyszła tutaj tylko nas uczyć.
- Dzień dobry - powiedziała głośno - ja jestem Waszą nauczycielką od matematyki, wyjmujcie zeszyty.
Najbardziej wkurzyło mnie to, że nawet nie powiedziała jak się nazywa. Lecz teraz najgorsze jest to, że nie wiem jak nazywają się wszyscy w klasie, nawet ta dziewczyna, która koło mnie siedzi,
Wreszcie lekcja dobiegła końca. Prawie w ogóle nie rozumiałam nic z tej lekcji, mimo, że jestem bardzo dobra z matmy. Wstaliśmy z krzeseł i wzięliśmy swoje plecaki. Dziewczyna siedząca obok mnie najwidoczniej wzięła za słuszne to, aby się przywitać.
- Jestem Natalia Dream, a ty? - zapytała się, podając mi rękę.
- Katrin Evans - odpowiedziałam.
Najpierw było trochę niezręcznie... a ja pierwsze co, to zapytałam się jej, jaki jest jej ulubiony przedmiot... Odpowiedziała, że W-F, na dobry początek przynajmniej w jednym się zgadzamy.
Skoro tak mi się dziwnie rozmawia z dziewczynami, to co dopiero będzie jak będę musiała poznać chłopaków? A jak dojdą nauczyciele?
Pierwszy dzień szkoły się dłużył, ale wreszcie dobiegł końca. Wystarczy stresu na dziś. Jednak pojawiły się też dobre rzeczy. Rozmowa z Natalią po paru godzinach już nie była wcale niezręczna, nawet dobrze się nam rozmawiało. Poznałam już nawet imiona niektórych osób, jakoś Vanessę, Amandę i Caroline.

Kiedy wracałam do domu, myślałam o mojej nowej klasie. O tym, czy uda mi się nawiązać jakieś bliższe przyjaźnie i jak to będzie być w tej klasie z ludźmi, których nie znam. Jeśli chodzi o moją starą klasę, to w niej oprócz mnie były tylko dwie dziewczyny - Samanta i Dominika.
Myślałam, że w domu sobie odpocznę, jednak się myliłam. Kiedy tylko weszłam, Emily i Daniel zmienili cały dom w ruinę, a ja oczywiście musiałam się nimi zająć. Przy tym z trudem ucząć się matmy.
Ile jeszcze przecierpię, zanim znajdę szczęście?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz